• Wpisów: 13
  • Średnio co: 42 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 08:30
  • Licznik odwiedzin: 3 398 / 596 dni
 
paulinelievre
 
Więc tak to jest pierwszy rozdział mojego opowiadania. Tak jak już wspomniałam bedzie ono z gatunku fantasy. Cała historia jest wymyślona przeze mnie, ale będą tam się pojawiały postacie charakterystyczne dla tego gatunku, takie jak; elfy, krasnoludy, faerie, smoki itp. Miałam przy nim trochę roboty. Na sam koniec, gdy było już wszystko napisane i ogólnie wszystko cacy to po przeczytaniu postanowiłam wymienić narrację 3 os. na 1 os. bo mi sie nie spodobało. I znacznie lepiej mi się piszę :) Życzę miłego czytania.
****************************************************************
Była późna noc. Uciekałam przez ciemną uliczkę i kątem oka zauważyłam, że ktoś za mną biegnie. Byłam niemal pewna, kto to jest.
- Roxanne staniesz teraz, albo pożałujesz, że kiedykolwiek tu trafiłaś i pozwoliłaś czytać swój pamiętnik.
Odwróciłam się i zmierzyłam ją wzrokiem.  Miała proste włosy do ramion i kocie oczy. Odpowiedziałam jej spokojnie, ale stanowczo.
- Ciszej, bo nas usłyszą. - skinęła na nią, aby podeszła bliżej. - Słuchaj Caroline, po pierwsze marny ten argument, a po drugie planuje tą ucieczkę nie wiem już odkąd i nie pozwolę, żeby przez ciebie mi to nie wyszło. Więc bardzo Cię proszę, wróć do pokoju, udaj że nie wiesz co się ze mną stało. Naprawdę nie mogę tu zostać. - głos się mi lekko załamał.
Ta zaś nic nie odpowiedziała. Wyglądała na złą i zmartwioną jednocześnie.    
- Przepraszam
 Odwróciłam się i pobiegłam dalej. Kiedy przechodziłam obok witryn sklepowych zauważyłam dopiero jak wyglądam. Ogólnie jestem dziewczyną dość niską jak na swój wiek.  Ciemno brązowe włosy związałam niedbale w kok. Duże oczy, były podkrążone i  wciąż wypatrywały nie chcianych osób, które mogły by przeszkodzić  mi w ucieczce.  Od kilku lat to planowała i choć Caroline była dla mnie prawie jak siostra to musiałam odejść. Zostawiam ją i cały sierociniec dla ich dobra, tylko dlatego. Wciąż śniły mi się koszmary o tym jak robię komuś krzywdę.  Nie pamiętam całych snów tylko urywki scen. Za to dobrze pamiętam ten głos, który zawsze w nocy do mniej mówił „ jesteś słaba ‘’, „ zrobisz krzywdę osobą, na których Ci zależy’’. Był zimny i kobiecy. Słychać było w nim cierpienie, jakby osoba do której należał cały czas płakała.
Wybiegłam na ulicę i rozejrzałam się. Byłam dość daleko, tak że nawet jakby Caroline po kogoś poszła to nie mógłby mnie znaleźć. Przynajmniej mam taką nadzieję. Zaczęłam iść na przystanek autobusowy. Wciąż myślałam czy wzięłam wszystko. Wszystko to za dużo powiedziane. Kilka ubrań i  pieniądze, których starczy może na dwa tygodnie. Nie ważne, znajdę jakąś pracę. W końcu mam szesnaście lat. Zatrudnię się jako niania. Na pewno znajdę miejsce do spania i ...
Było tak ciemno i tak się zamyśliłam,  że nie zauważyłam kiedy na kogoś wpadłam. Zatoczyłam się i chwyciłam przypadkowo nieznajomego za ramię. Ten ktoś zasyczał jakby się oparzył. Wstał i podniósł walizkę, z której coś wypadło. Mruczał coś pod nosem i nie zwracał na mnie uwagi. Tak jakbym nie istniała.
- Bardzo przepraszam. Nie zauważyłam cię – Skrzywiłam  się kiedy dotknęłam łokcia. - Pomogę Ci z twoimi rzeczami. Zazwyczaj jest bardziej ogarnięta - powoli wstałam i zauważyłam,  że nieznajomy skręcił już zniknął.
- Miło było – zawołałam za nim.
Ruszyłam  dalej na przystanek. Mimo późnej pory na chodnikach było pełno ludzi. Przechodziłam właśnie obok sklepu z ubraniami. Caroline dużo by dała za tę sukienkę z wystawy. Po chwili patrzenia w szybę popatrzyłam na swoje odbicie i zorientowałam się , że zostawiłam plecak. Popatrzyłam na zegarek. Jest dobrze. Jest jeszcze dziesięć minut do autobusu. Nawróciłam się i poszłam po swoją zgubę.
- Nie wierzę! Jaka osoba zapomina rzeczy, w której ma wszystko co posiada. Chyba przykleję go do pleców i będę żółwiem. W sumie sama się kiedyś zgubię.
ROXANNE!
Stanęłam jakby wyrosła przede mną niewidzialna ściana. Teraz zobaczyłam, że jestem w kompletnie  innym miejscu. Nie wiedziałam, że tu idę. Nigdy nawet tu nie byłam. Spojrzałam na szerokie drzwi, a nad nimi napisane było „ Wystawa sztuki barokowej ‘’. Tak, dlatego nigdy mnie tu nie było. Nie lubię sztuki. Gdy organizowali wycieczki z sierocińca to ja wolałam zostać i czytać. Może to ,dlatego że jej nie rozumiem. Tak samo jak matematyki. Gdzieś czytałam, że jest to ze sobą powiązane. A może to chodziło o muzykę. Nieważne, raczej nie planuję kariery muzyczno-plastycznej, bo ludzie by na tym ucierpieli.
SZYBKO!
Głos stał się głośniejszy i bardziej nalegający. Nikt z przechodniów nie zwracał najmniejszej uwagi na te krzyki. Poczułam jak po plecach przeszły mi dreszcze. Przecież  to nie możliwe. Jasne, zwariowałam. A może to ze zmęczenia. Może mam wstrząs mózgu? Mimo tych myśli weszłam do budynku. W recepcji świeciło światło, ale nikogo tam nie było.  
- Przepraszam, jest tu ktoś ? Słyszałam krzyki i...
No właśnie i co ? Może było włamanie? Zamiast odpowiedzi usłyszałam chrapanie. Podeszłam bliżej ku recepcji i zauważyła mężczyznę skulonego na podłodze, który postanowił uciąć sobie drzemkę. Obok niego narysowany był jakiś znak. Chyba już widziałam to w jakiejś książce o mitologii. Chciałam obejrzeć go z bliska, kiedy usłyszałam hałas w sali obok. Sprawdziłam drzwi,  były uchylone. Weszłam najciszej jak umiem i znalazłam się w małym pokoju. Było tam pełno różnych rzeczy . I pełno kurzu. Pewnie jest to jakiś schowek. Na ścianie powieszony był stary i na za ładny obraz. Przedstawiał on sale balową w stylu barokowym. Rama wokół niego była pokryta złotem  i miała wyrzeźbione jakieś znaki takie jak przy tym facecie. Wydawało się jakby lekko świeciła i tak jakby... mruczała? Gdy przyjrzałam się  bliżej, aż zakręciło mi się w głowie. Przez namalowaną sale przebiegła ciemna, wysoka postać z... walizką. Chyba lekko zakręciło mi się w głowie.
- Nie,  niemożliwe. Po co ja tu w ogóle przyszłam. Dlaczego nie mogłam udać, że nie woła mnie żaden niepokojący głos i już – skarciłam się i powoli zaczęłam się cofać. Nie wie o co, pewnie z emocji przewróciłam się o własne nogi. Próbowałam chwycić się powietrza. Nic to nie dało. Spadłam na ścianę i przywaliłam ręką  o ramę obrazu. Poczułam jakbym spadała w przepaść.
I zrobiło się ciemno.

**************************************************************************
Mam nadzieję, że przeczytaliście i nie przeraziliście się długością. Starałam się zacząć dość dynamicznie, ale zdaje sobie sprawę, że nie jest on za ciekawy i nie wiecie za bardzo co się dzieje, ale z biegiem wydarzeń będzie lepiej C: I bardzo was proszę o komentarze. Co się wam podoba, a co nie ? Uwagi chętnie widziane

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego